Cocaine Is A Hell Of A Drug

Operacja Frequent Wind, kwiecień 1975, Sajgon

Wietnam to straszne miejsce

Wietnam to straszne miejsce. Dżungla, choróbska oraz żółci. Ci ostatni byli największym utrapieniem żołnierzy amerykańskich. Czy ta cała wojna się opłacała? Może jak mówią niektórzy, była zaledwie jednym wielkim oszustwem? Ile w tym prawdy? A kogo to obchodzi. Uncle Sam każe iść ginąć za kraj, to ty idziesz umierać, ale przynajmniej strzelając. Wielu próbowało uniknąć poboru, części się udało, a inni zrobili to jako ochotnicy, nie zmuszeni przez nikogo.

Wśród ochotników był niejaki Matthew. Zwykły mechanik, złota rączka lotniskowca. Nie schodził na ląd za często, chyba, żeby zdobyć “zaopatrzenie”, które sprzeda później. Ale akcji nigdy nie widział na własne oczy. Miało to się zmienić pewnego dnia. Właśnie Matthew siedział w helikopterze, który leciał pomóc myśliwcowi, który wylądował z powodu awarii. Szczęścliwie znalazł wystarczająco miejsca, aby wylądować bez dodatkowych uszkodzeń. Dlaczego Matthew to był? Nie udało mu się niestety ukryć się, a zabawa w wyciąganie najkrótszej zapałki “backfired”, wybuchła mu w twarz. Wszystko z winy Antoniego, ulicznego sztukmistrza, którego wciągnięto do wojska siłą. Skubaniec “wyciągnął” mniejszą zapałkę niż Matthew wcześniej sobie przygotował.

Tak oto leciał na miejsce lądowania. Okolica wydawała się spokojna, ale z opowieści żołnierzy, tak zawsze wygląda. Radio, cisza. Wszystko miało przebiegać zgodnie z planem. Sierżant Terry, który pilotował helikopter wylądował tuż obok stojącego myśliwca. Przy nim już stał znajomy Matthew mężczyzna, pilot Francis, czarnoskóry pilot. W trójkę zajęli się całą sprawą, a w szczególności Matthew. Nie chciał być tutaj ani chwili dłużej.

Ta chwila niemiłosiernie się przedłużała, aż miała nagły zwrot akcji. Strzały. Usłyszał jak uderzają w samolot, w którym siedział. Pojawiła się dziura tuż obok jego twarzy, światło świeciło na niego, ale pozwalało mu także zobaczyć co się dzieje. Z lasu strzelają! Musiał myśleć szybko.

Matthew wykorzystał okazję, przerwę w ostrzale wrogów, aby wyskoczyć z samolotu i szybko ogarnąć chłopaków. Siedzieli za helikopterem, więc szybko podbiegł skulony, już w rękach miał swój pistolet. Piloci także mieli pistolety, broń długiego zasięgu była na helikopterze. Matthew przybiegając zmusił ich do zdecydowania co dalej. Francis chciał odlecieć, ale wiedział, że jego myśliwiec odpada – jeszcze nie został naprawiony. Musieli się zdać na Sierżanta Francisa. On miał za pomysł, aby od razu poinformować sztab o swojej sytuacji – niech wyślą kogoś do pomocy. Jednak gdy o tym mówił, strzelanina kontynuowała, a Terry został ranny. Padł na bok, upuścił pistolet. Matthew musiał szybko działać.

Matthew nakazał Francisowi brać Terriego do helikoptera, a sam wskoczył szybko na pozycję pilota. Skrzydła się lekko kręciły, ale Matthew nie raz naprawiał taki sprzęt i znał go od poszewki. Szybko odpalił silniki i wspólnie zaczęli się wznosić. Problemy został z żółtkami, którzy ich ostrzeliwują.

Matthew obrócił helikopter w stronę lasu i rozpoczął ostrzeliwanie. Francis tam próbował strzelać, ale kąt nie pozwalał mu na działanie. Żółtki nie uciekały, mimo śmierci kompanów z przodu. Wtedy też Matthew ujrzał jednego osobnika, który wynurzył się z krzaków. Wyrzutnia rakiet.

Matthew zareagował od razu i począł lecieć w górę. Rakieta wyleciała i spudłowała. Niestety nie odleciała wystarczająco daleko i jej wybuch podmuchem poruszył helikopter. Może i odlecieli od miejsca, ale nie było to idealne dla nich. Francis siedział przy wejściu. Terry był ranny i stękał. Matthew też się oberwało, kiedy żółtki ostrzeliwali helikopter podczas wznoszenia się. Byli wystarczająco daleko, że żółtki ich nie dosięgali, ale także że nie mogli pozbyć się samolotu. Będzie trzeba wezwać helikopter bojowy lub myśliwiec, aby zbombardować teren. Teraz musieli się zając sobą i wezwać szefostwo.

Matthew wreszcie mógł poczuć ulgę, po kilku chwilach bólu i wyciągania kuli. Polecieli dalej, w kierunku statku. Poinformowane dowództwo zadecydowało zbombardować teren i później wysłać oddział po resztki myśliwca. Nie mogli pozwolić, aby dostało się to w nie powołane ręce. Natomiast co z trójką z helikoptera? Terry musiał zostać hospitalizowany i wrócił do domu od razu. Za długo czekali na zajęcie się jego raną. Francis? Wrócił do latania. Natomiast Matthew, za swoją odwagę i został mianowanym Kapitanem Marynarki (Lieutenant). Nie wrócił do domu z powodu swoich ran i został wysłany do pomocy przy operacji “Frequent Wind”, gdzie znowu naraził swoje życie. Pomagał przy transporcie cywili na samoloty, gdy to lotnisko zostało zbombardowane. Żaden z cywili nie został rannych, a zginęło tylko dwóch żołnierzy. Po czym wojsko zadecydowało używać helikopterów do szybszej i efektywniejszej ewakuacji. Do zakończenia wojny poznał także pewnego osobnika o imieniu John. W 1975 roku Matthew wreszcie mógł wrócić do domu…

Comments

Tom_Burgle

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.