Matthew "Kencie"

Techniczny kręgosłup wszystkich karteli

Description:

Krótko(1975): członek-założyciel kartelu który ostrożnie odkrywa co to znaczy być bogatym – szybkie motorówki prujące po otwartym oceanie, lśniące UZI za paskiem, prochy oferujące nowe doznania i wspaniałe kobiety dookoła. Doradca i specjalista w przerzucie dla każdego kto zapłaci.

dodać militarny rys, metalowe srebrne łańcuchy, naszywki zespołów na skórzanej kurtce

Kapitanem Marynarki (Lieutenant)

Bio:

Za młodu mechanik okrętowy – jeden z małych robaczków obsługujących po nocach luksusowe statki. Tyle że sprytniejszy niż rówieśnicy. Zamiast przykładać się do pucowania pokładów, poprawiał drobiazgi. Kto zauważy smugę na parkiecie kiedy cholerny wywietrznik zaczął działać jak należy?

16 latek był bliski skończenia swojej historii kiedy pewnej nocy znalazł na sprzątanym okręcie wycieczkowym skrytkę z pięcioma kilogramami marihuany. Przeniósł je do innej, lepszej skrytki – a w oryginalnej zostawił wiadomość gdzie to. Za drugim razem dodał też miejsce spotkania. Na które, ku jego zdziwieniu, ktoś przyszedł. Tyle że z zadaniem sprzątnięcia go, a nie pochwalenia. Cóż mógł zrobić? Schował lunetę do kieszeni, zszedł z odległego dachu i wracając “przypadkiem” wytłukł szyby kabrioletu gangerów.

Rodzina nie była zbyt szczęśliwa kiedy tydzień później dom odwiedziła ekipa wyjaśniająca. Oczywiście sąsiedzi ruszyli na pomoc. Na koniec tego burzliwego dnia w całym sąsiedztwie nie było już ani jednej szyby, w bójkach i przepychankach prawie cała męska część zebranych odniosła lekkie obrażenia, a Matthew z własnej woli z dnia na dzień został “złotym dzieckiem” raczkującego kartelu przemytniczego.Jointy fruwały na lewo i prawo, od kolegów z klasy po losowych gości spotkanych w klubie.

W ‘73, skończył high school…i zgłosił się na ochotnika do służby w Wietnamie. Bynajmniej nie z poczucia patriotycznego obowiązku – po prostu wiedział że ma małe szanse uniknąć poboru( wszak spróbował większości sztuczek do wymigania się od niego, z “ujawnieniem się” jako homoseksualista włącznie ), a zgłaszając się sam miał znacznie lepsze warunki i odrobinę wpływu na to gdzie wyląduje. Do tego grunt nieco palił mu się pod tyłkiem – nawet tak beznadziejni ludzie jakich wsadzono do świeżo powstałej DEA w końcu zaczeli łapać co się dzieje. A nie każdego dało się przekupić. Zostawił śmierdzącą sprawę w rękach gangu i zwinął się z kraju.

Za radą i wsparciem towarzyszy trafił do Floty. Jako mechanik – zaopatrzeniowiec na lotniskowcu USS Enterprise wykonującym korytarz powietrzny był w idealnym miejscu i czasie dla przemytnika i kombinatora. Sprowadzał świerszczyki, alkohol i marihuanę, a wyprowadzał broń i amunicję i inne wojskowe dobra. Wśród innych handlarzy wyróżniał się na dwóch polach: nie był chciwy i nigdy nie dotykał stuffu osobiście. Jedynie wskazywał kryjówkę. And boy, wasn’t he creative. W ciągu dwóch lat służby naraził swoje życie tylko raz – podczas operacji “Frequent Wind”. Znów – z wyrachowania. W ciągu tygodnia odbył tuzin lotów jako mechanik pokładowy – dość żeby natychmiast po powrocie do Stanów upomnieć się o komplet odznaczeń i rent przysługującym weteranom z PTSD i podobnymi problemami. I pomóc innym zrobić tak samo – jak choćby Jemmie z którym został w kontakcie na stałe.

W macierzystym Miami przywitali go głównie gangerzy: starzy towarzysze, trochę świeżaków(w tym Laura, starsza siostra) – plus “ktoś” nowy. Biznes się rozkręcił – w niemałej części dzięki kasie z przekrętów Matthew. Ale nadchodziła nowa, biała fala – a “nowy” miał plan. Swój poznał swego. Sebastian- bo tak kolumbijczyk chciał żeby go nazywano – wcale nie był nowy. Był wygą, rozdającym karty na znacznie szerszą skalę. Zadanie Matthew pozornie było proste: zaplanować próbny przerzut kokainy na Florydę. Od spotkania z Kolumbijczykami przez procedury, zabezpieczenia, wszystko az do wypłaty wypranych pieniędzy. Zbudować radia, zamontować schowki w samochodach, wyremontować samolot. I wyszło. Bezproblemowo.
I zaraz potem, cudownym latem 1976 ten #$# go za to zabił.
Chyba że u wampirów to się nie liczy. Damn, nawet ciężko być za to złym.
Ale z tym podtarciem się moim aktem zgonu to przesadził.

Matthew "Kencie"

Cocaine Is A Hell Of A Drug Tom_Burgle